poniedziałek, 11 lutego 2013

263

Życie jest cudowne :)
Dostałem 70 zł podwyżki.
W najbliższych wyborach zagłosuję na naszego kochanego, obecnego premiera, bo to dzięki niemu przecież wzrosła płaca minimalna żeby żyło się lepiej :)

Kochani!
Żyjemy w cudownym kraju, który byłby obiecaną "zieloną wyspą", gdyby nie był zasypany tym wszędobylskim śniegiem :)))


sobota, 9 lutego 2013

262

Jakoś tak mnie tchnęło, żeby zajrzeć na bloga Wielebnego*.
Chyba raczej z ciekawości czy istnieje, bo notek nie dodawał już od bardzo dawna.
I takie moje zdziwienie było, notka sprzed roku z 28.12.2011.
Jak zwykle tak napisana, że nie wiadomo o co chodzi.
Przeczytałem trzy razy. I dopiero za trzecim razem zaskoczyłem, że w drugiej części chodzi o mnie.
Coś mnie tam w środku ścisnęło.
Nigdy w żaden sposób o mnie nie wspominał 'publicznie' [o moim istnieniu wiedziała jego mama, potem Tępy T. ale i on nie wiedział wszystkiego /chociaż może w pewnym momencie Wielebny mu powiedział/].

"(...) inne wspomnienie, inne życie.
i ja przedzierający sie przez polowe zasypanego śniegiem kraju, by na dworcu przywitał mnie on.
żałuję? nie. w żadnym wypadku. przynajmniej tego.
jedynie tego ze skrzywdziłem.
stworzony do tego chyba.
nie z takimi myślami miałem zakończyć ten rok."


Wiem, że nie ma sensu zastanawiać się nad tym co było ale mimo wszystko w środku, gdzieś cichutko słychać szept "A co by było gdyby...?"


*mój pierwszy. Kiedyś może książkę napiszę albo scenariusz na homotelenowelę ;)

piątek, 8 lutego 2013

261

Dzisiaj Boski zwraca się do mądrości czytelniczek [-ków jeśli takowi są].
Ponieważ baby już jesteście dorosłe, dzieciate, mężate, chłopiate, samomieszkające, samoutrzymujące, pozjadałyście wszystkie rozumy od babcinych po mamine porady to powiedzcie mi: 

JAK SIĘ POZBYĆ ZAJADÓW???

Od kilku tygodni nie potrafię ich wyleczyć [mam tylko w lewym kąciku, prawy jakoś się trzyma]. Łykam witaminę B2, smaruję maścią tranową [w zeszłym roku bardzo szybko mi pomogła, teraz coś  nie bardzo]. Miodem też smarowałem i dupa.
Jak się już ranka zagoi to za 2 dni na nowo otwiera. Szlag mnie już trafia.
Żebym kurwa w ustach kiego grzyba trzymał a tu nic.

Gdzieś tam wyczytałem, że należy własnym moczem posmarować i słowo daję, że chyba tego wypróbuję ;/

W robocie to nawet kubek przed użyciem myję, ręce myję częściej niż ustawa przewiduje.
Normalnie nie mogę już, noooo!!!!!!!!

Zacząłem się zastanawiać czy to nie od papierosów ale to chyba byłaby już przesada... a sprawdzać mi się nie chce :P

czwartek, 7 lutego 2013

260

Notka o sprawach bardzo przyziemnych i nie tylko...

Siedzę sobie dzisiaj na kibelku w pracy [nie w Warszafffce,tylko tutaj na miejscu w pewnej dość dużej firmie, która z niemal tygodnia na tydzień robi się coraz mniejsza bo ludzi zwalniają]. W pewnym momencie słyszę, ktoś wchodzi do kibelka i zaczyna siusiać. No spoko.
Po siusianiu nadszedł czas na bąka.
No spoko. Po co trzymać bąka w dupie niech polata po chałupie [tudzież kibelku].
Po bąku nadszedł czas na stękanie. Aż z wrażenia wyciszyłem głos w komórce i wstrzymałem oddech, żeby tylko nie usłyszał, że ktoś w kabinie siedzi.

No i teraz możecie się zastanawiać, czemu to takie nie wiadomo co było, że człowiek za potrzebą przyszedł.
Ano chodzi o to, że tam był tylko pisuar, więc stękanie nie było skutkiem zatwardzenia....*

Szkolenie z I pomocy przebiegło całkiem sprawnie.
Oczywiście jeśli sprawnym nazwać to, że o godzinie 10 z 15 osób przyszło 5, a Boski latał po całej hali i zbierał ludzi. O godzinie 12.15 ta sama sytuacja, potem o 14.15 i o 16.15.
Część ludzi była nieobecna, bo jak się okazało, mieli na nockę, tudzież musieli się dzieckiem zająć i pracowali w domu [a o tym, że jest szkolenie zapomnieli i jeszcze do kierownika z pretensjami, że dlaczego nikt nie przypomniał].

Bo tak ciężko było wysłać maila z informacją, że ktoś nie może przyjść, albo wrzucić kogoś w ramach zastępstwa...

Mam w planach zjeść trzeciego pączka.
Ale najpierw wcisnę resztę drugiego śniadania... to znaczy kolacji chciałem powiedzieć ;)

P.s.
A moje drogie panie, które tu zaglądają chciałem powiedzieć, żebyście nie miały wyrzutów sumienia przez pączki, podobno dzisiaj idzie w cycki a nie w tyłek :)))

*zawsze myślałem, że takie rzeczy to tylko w pornolach. Ale jak to mnie MOB uświadomił: "W pornolach wycinają bąki"...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

259

Pierwszy dzień tygodnia w Warszafffce powitał mnie nadmiarem tematów do załatwienia.
No ale 10 godzin i najważniejsze zrobione. Tylko ciągle czekam aż coś wyskoczy i wszystko się pierdolnie bo tutaj można się wszystkiego spodziewać.

W czwartek czeka mnie nasiadówka do 19, bo cały dzień szkolenia z pierwszej pomocy i ktoś musi tego pilnować.

Pocieszam się, że w środę kuzynka z moją chrześnicą przyjeżdża więc czas szybciej zleci.


Poza tym czas leci strasznie szybko. Nic się specjalnego nie dzieje o czym można by tu pisać. Głębszych przemyśleń brak, ale jak to moja mama mówi: "Faceci są bezmózgowcami i nie myślą" więc nic dziwnego ;)

A co do modnego ostatnio tematu związków partnerskich, to skwituję to tak, jak MOBowi powiedziałem: "Przynajmniej na wesele nie musimy odkładać" :)
Wystąpienie pani niezamężnej i bezdzietnej z pewnej partii było żenuła, ale to  [raczej] każdy wie :)

środa, 16 stycznia 2013

258

Początek 2013 mija jakoś w miarę spokojnie.
Owszem pojawiają się zgrzyty zawodowe, ale nic, z czym bym sobie nie poradził.
No, może oprócz tego, co się stało przed wczoraj.
W Warszafffce musimy zorganizować szkolenie z I pomocy i ppoż. Poszedł mejl do kierowników, ale jak zawsze tylko paru wytypowało jakieś osoby.
W ramach kary, miałem wysłać kierowników, no ale ja dobra dusza jestem, wiem, że mają masę roboty, więc zacząłem biegać od jednego do drugiego i żebrać wręcz, żeby mi kogoś dali.
No i dali.
Jeden tylko się zaśmiał i powiedział "No przecież miało być losowanie jeśli się nikogo nie poda?".
Więc z jego działu wylosowałem ;)

Trafił się jeden skurwysyn w mordę jeża kopany (chociaż szkoda jeża). Pytam ciulika czy może mi dać 1-2 osoby na szkolenie, a on do mnie z tekstem: "A po co? Pierdolę pierwszą pomoc, w dupie mam ppoż, mi to do szczęścia nie jest potrzebne, nikogo ci nie dam i leję na to".

No przyznam szczerze, że z takim chamstwem i arogancją wobec mojej osoby to się pierwszy raz spotkałem. Może drugi - w poprzedniej pracy, ale tutaj chodziło o brak jakiegokolwiek szacunku dla mojej pracy.
"Jak sobie chcesz" - skomentowałem na spokojnie, odwróciłem się na pięcie i odszedłem.

Dzisiaj poszedłem do głównej HaeRki i powiedziałem co usłyszałem.
"Za takie coś to powinien dostać naganę".
Fakt, tylko jest moje słowo przeciwko jego, więc wszystkiego by się wyparł.

Za to postanowiłem, że kolesia spróbuję odrobinkę "uszczęśliwić" na siłę i wpisałem jego na listę.
Mam nadzieję, że się od tego nie wykręci :)

wtorek, 1 stycznia 2013

257

Boski wita w Nowym Roku już w Warszaffffce.
Kuzynka wracała na mazury to mnie podrzuciła przy okazji.

Sąsiedzi się nie spodziewali mojego przybycia, skutkiem czego wchodzę do swojego pokoju prowadząc za sobą kuzynkę z córą coby im pokazać mój pokój, a tam roznegliżowany koleś w samych majtkach.
No szczena mi opadła bardziej chyba z zaskoczenia niż widoku [nie zaszkodziłoby popatrzeć dłużej ;)] i wydukałem jedynie "Yyyy...a to chyba nie Twój pokój??".

Córa kuzynki nos zatkała, bo zaduch był niemiłosierny, no to kieruję się do drugiego pokoju, PUSTEGO... tylko tym razem jakaś panienka w łóżku była.
Noż kurwa, wydukałem tylko "sory" i się wycofałem [nie była roznegliżowana, całe moje szczęście bo nie wiem czy bym to zniósł ;)].

Lodówkę bałem się otworzyć coby mi Doda z niej nie wyskoczyła.
Na szczęście dziewczyny śpieszyły się do domu i zaraz pojechały.

Nie wiem czy kożelanka szefowa wiedziała, że w Sylwka lokatorzy tu się znajdą. Mnie to nie przeszkadza. Ale tego, że w MOJEJ pościeli jakiś koleś spał [nieważne czy przystojny czy nie, skoro nie zamierzał zostać to won!] to nie zdzierżę.

Więc załadowałem pościel do pralki i mam nadzieję, że kolory nie wyblakną.
Nastawiłem 40 stopni, mam nadzieję, że będzie ok.

Mam się cały rok spodziewać takich zaskoczeń?

A Sylwestra przespałem. Pamiętam, że mama przyszła z szampanem, jakieś życzenia mi złożyła, ja jej coś odbełkotałem, obróciłem się na drugi bok i mnie już nie było.