poniedziałek, 17 września 2018

382

Dobrze wyjechać samemu na urlop....



...nie trzeba przed nikim udawać, że wszystko jest w porządku.

niedziela, 17 czerwca 2018

381

Pisaliśmy ze sobą  w ubiegłym roku. W sumie niezbyt długo, on zaraz wyjeżdżał, więc czasu na spotkanie nie było. Poza tym pisał tak chaotycznie, że miałem wątpliwości, czy ma równo pod sufitem.

Odezwał się we wtorek. Jako, że rolkowałem w pobliżu, powiedziałem, że może wpaść na kawę (nie wiedziałem, że to on, kolejny 'dyskretny').

Przyszedł. Jak go zobaczyłem, skojarzyłem. Wygadany. Mówił dużo. Bardzo dużo. W pewnym momencie stwierdziłem, że przypomina mnie sprzed 10 lat, gdy na te homikowe sprawy patrzyłem w sposób bardziej naiwny niż realny.

Umówiliśmy się na sobotę. Zrobiliśmy sobie wycieczkę całodniową.
Zaiskrzyło coś. Chociaż niczego obiecywać nie zamierzałem. Związek na odległość jest nie dla mnie.

A seks... na pożegnanie, może jednorazowo, ale.dawno nie dał mi takiej satysfakcji, mimo iż w samochodzie, na parkingu w lesie.

Dzisiaj wyleciał do UK. 
I mimo, że niczego nie obiecywałem, to mam wrażenie, że jednak jakąś cząstkę mnie zabrał ze sobą.

czwartek, 5 kwietnia 2018

380

Spodobał mi się w zasadzie od pierwszego wejrzenia. Przystojny i sympatyczny. Do tego miał to coś, co mogłoby sugerować, że jest od 'nas'.
Tym bardziej, że chłopak na recepcji w firmie to raczej rzadki przypadek (przynajmniej ja się nie spotkałem, oprócz hoteli).

I jak ten idiota zagadywałem, rzucałem żartami. W pewnym momencie zacząłem kombinować, może na kawę zaprosić, a może wręczyć mu pamiątkę z Gdańska...

Tylko jak już zbierałem w sobie odwagę, to się okazywało, że coś jest nie tak - a to na recepcji co chwilę ktoś się kręci, a to z rana, gdy jeszcze ruch mały przychodzi druga recepcjonistka (jakież to było rozczarowanie, gdy zobaczyłem, ją a nie Jego - jak się okazało - wymieniają się, raz jedno na 8 przyjdzie raz drugie).

A dzisiaj wparował akurat do sali, gdzie miałem szkolenie (już sam byłem). Zagadałem o święta, zapytałem ile zajęcy złapał (żadnego ;)).
No ale kawy nie zaproponowałem.

W końcu przed 9 nim kolejne szkolenie miałem zacząć, pod pretekstem pieczątek i odbioru listów, w pewnym momencie wypaliłem:
- Nie obrazisz się jak Ci zadam pytanie?
- Nie ...
- Gdybym Ci zaproponował wypad na kawę lub piwo, co byś powiedział?

Spojrzał i tym swoim spokojnym, łagodnym głosem odpowiedział:
- Nie dzięki, mam dziewczynę... Ale kiedyś po koleżeńsku to czemu nie.
- Aha, spoko - uśmiechnąłem się, podałem faktury i poszedłem.

Matko, czułem się jak kretyn roku, dosłownie król żenady. 
Dobrze wiem, że to 'po koleżeńsku' nigdy nie nastąpi.

ALE... nie straciłem dobrego humoru. Siedzi to we mnie, ALE zaczęło docierać do mnie, jak bardzo zmieniłem swoje podejście do życia przez to, co się działo w ostatnich miesiącach.

I nie żałuję, bo czasami trzeba zaryzykować (nawet jeśli jutro mnie wezwą na dywanik i zwolnią za molestowanie HA HA).

...

W zasadzie miałem go już w zeszłym roku, nawet rozmawiałem z kożelanką szefową. Ale za chwilę wyskoczyła jej ciąża, potem pojawił się Młody i miałem nadzieję, że jakoś może ta Warszafffka się ułoży.

W końcu "zawsze jest jakiś plan B".

Czas zacząć go powolutku realizować....

piątek, 30 marca 2018

379

Wyjazd udany.
Wyciszyłem się, stres ze mnie opadł.

Odkąd wróciłem stwierdziłem, że jak mam wyjebane na wszystko to jestem bardziej szczęśliwy (bo po co się przejmować?).

Młodego usunąłem z fejsbuka i insta (nie będzie gówniarz podglądać moich relacji).
Wywaliłem z telefonu zdjęcia, które z nim miałem.

Teraz tylko czekam, aż zadzwoni powiedzieć, że potrzebuje pomocy....


...po to aby mu powiedzieć: spierdalaj.

wtorek, 20 marca 2018

378

Siedzę w pendolino do Gdańska.
Uciekam.
Od wszystkiego.

Niby się uśmiecham, wczoraj usłyszałem, że bije ode mnie pozytywna energia. Ale to już resztki, wewnątrz krzyczę.

Muszę się odciąć.
Przynajmniej na chwilę.

sobota, 24 lutego 2018

377

Powoli trzeba wracać do równowagi psychicznej.

W tym celu umówiłem się na randkę.
Randka miała dwie zasadnicze wady:

żonę i 17-letnią córkę

jakoś mam przykre wrażenie, że normalni faceci do mnie nie ciągną...

sobota, 17 lutego 2018

376

Musiał się ode mnie wyprowadzić.
Miałem dość.


Tak blisko był a jednak nieosiągalny. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to co czuję nie ma już znaczenia. Dla mnie. Dla niego tym bardziej. 
Dla niego jestem tylko kumplem. Ja widzę siebie jako frajer, który go utrzymywał i nic z tego nie miał. Nawet szczerości, tylko kłamstwa, które i tak wychodziły szybko na jaw.

Tak bardzo się zaangażowałem (uczuciowo nawet za bardzo), przewróciłem swoje życie do góry nogami, żeby mu pomóc się ogarnąć, naprostować swoje życie.

Nie skorzystał z wyciągniętej pomocnej dłoni.

Teraz tak tu pusto. Dawno nie czułem się tak samotny w tym wielkim mieście.


Ale chyba lepsze to, niż patrzeć jak wybiega z domu na fun, fun, fun, wiedząc, że nigdy nie przyjmie mojego serca...