Czasami zapominam, że coś wypadałoby napisać. A czasami coś tam w głowie siedzi, ale weny do wywalenia brak...
Coroczne, przedwigilijne spotkanie z Wiedźmami udane. Jedną uświadomiłem, bo Wiedźma Be zaczęła wywalać smuty o swoim mężu (o czym ja się nasłuchałem ;)), Wiedźma A była "przeszczęśliwa", że tyle niusów w jeden wieczór, to i da dowaliłem niusa. Na co z rozbrajającą szczerością wypaliła: "A to ja o tym jeszcze nie wiedziałam??".
Oczywiście prezentów nie mogło zabraknąć dla jego Boskości...
Święta, święta i po świętach.
Kiedyś pisałem, że urok znikł. Wigilia w tym roku dość krótka, brat z familią po 2 godzinach zwinęli się do teściów.
Ale radocha była, gdy Bibi prezenty rozdawała. Najbardziej interesowało ją rozrywanie opakowań :) Jakby przewidziawszy to, matka Boska zapakowała każdego pluszaka z osobna...
A mi ktoś wyjątkowo w te święte pożałował zdrowia, w gardle drapać zaczęło przed świętami, po to by w pierwszy dzień świąt odebrać mi głos, zaprawić mega kaszlem...
I tak dochodzimy do Sylwestra...
Który spędzam w domu. Była opcja góry ze znajomymi, była opcja z MOBem u jego znajomych. Opcja góry nie uwzględniała pakietu MOB, bo nie wszyscy zaznajomieni z sytuacją, a MOB z kolei powiedział, że pójdzie do swoich znajomych. Więc tak czy siak, ten mega ważny dzień w roku, w którym wszyscy czekają do północy nie wiadomo na co (bo chyba nie na fajerwerki), spędzamy osobno.
I chyba sam sobie odpowiem na pytanie, pisząc, że wcale mi nie jest źle, że siedzę w domu, zamiast z MOBem u JEGO znajomych.
Trochę nad górami ubolewam, ale kumpela zapowiedziała, że w lutym, jeśli przy odrobinie szczęścia spadnie śnieg, to się ugadamy ekipą na dupoloty.
Na 2016 życzę sobie i innym nie wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, żeby nie był gorszy od roku poprzedniego i żeby był zdrowszy od roku poprzedniego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwester. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwester. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 grudnia 2015
wtorek, 31 grudnia 2013
311
Nie będzie podsumowania roku 2013, bo to, że końcówka była chujowa to wiadomo.
Nie tylko u mnie chujowa. Wczoraj zadzwoniła Dobra Pani* i powiedziała, że 10ego grudnia pochowała swojego przyjaciela, a 27ego ojca swoich dzieci...
Ale, żeby nie było tak pesymistycznie: wczoraj zostałem wujkiem :)
Młoda nie chciała widocznie zaczekać na nowy rok, także mam malusią bratanicę :)
A na 2014 postanawiam wznieść się na wyżyny mojej boskości, być jeszcze bardziej boskim i mieć wyjebane na wszystkich tych, którzy się nie znają i nie doceniają mojej boskości :))
I Wy też bądźcie w 2014 jeszcze bardziej boscy niż w 2013 :))
*kierowniczka z poprzedniej pracy
P.s. Odezwała się do mnie na fejsie dawna kumpela z lat smarkatych. Po 14 latach przeklikaliśmy 2 godziny. Opowiedziałem jej o swoim życiu prywatnym. Już zapomniałem jak to jest, wyrzucić z siebie coś co się tłumi i czuć się zrozumianym...
wtorek, 1 stycznia 2013
257
Boski wita w Nowym Roku już w Warszaffffce.
Kuzynka wracała na mazury to mnie podrzuciła przy okazji.
Sąsiedzi się nie spodziewali mojego przybycia, skutkiem czego wchodzę do swojego pokoju prowadząc za sobą kuzynkę z córą coby im pokazać mój pokój, a tam roznegliżowany koleś w samych majtkach.
No szczena mi opadła bardziej chyba z zaskoczenia niż widoku [nie zaszkodziłoby popatrzeć dłużej ;)] i wydukałem jedynie "Yyyy...a to chyba nie Twój pokój??".
Córa kuzynki nos zatkała, bo zaduch był niemiłosierny, no to kieruję się do drugiego pokoju, PUSTEGO... tylko tym razem jakaś panienka w łóżku była.
Noż kurwa, wydukałem tylko "sory" i się wycofałem [nie była roznegliżowana, całe moje szczęście bo nie wiem czy bym to zniósł ;)].
Lodówkę bałem się otworzyć coby mi Doda z niej nie wyskoczyła.
Na szczęście dziewczyny śpieszyły się do domu i zaraz pojechały.
Nie wiem czy kożelanka szefowa wiedziała, że w Sylwka lokatorzy tu się znajdą. Mnie to nie przeszkadza. Ale tego, że w MOJEJ pościeli jakiś koleś spał [nieważne czy przystojny czy nie, skoro nie zamierzał zostać to won!] to nie zdzierżę.
Więc załadowałem pościel do pralki i mam nadzieję, że kolory nie wyblakną.
Nastawiłem 40 stopni, mam nadzieję, że będzie ok.
Mam się cały rok spodziewać takich zaskoczeń?
A Sylwestra przespałem. Pamiętam, że mama przyszła z szampanem, jakieś życzenia mi złożyła, ja jej coś odbełkotałem, obróciłem się na drugi bok i mnie już nie było.
Kuzynka wracała na mazury to mnie podrzuciła przy okazji.
Sąsiedzi się nie spodziewali mojego przybycia, skutkiem czego wchodzę do swojego pokoju prowadząc za sobą kuzynkę z córą coby im pokazać mój pokój, a tam roznegliżowany koleś w samych majtkach.
No szczena mi opadła bardziej chyba z zaskoczenia niż widoku [nie zaszkodziłoby popatrzeć dłużej ;)] i wydukałem jedynie "Yyyy...a to chyba nie Twój pokój??".
Córa kuzynki nos zatkała, bo zaduch był niemiłosierny, no to kieruję się do drugiego pokoju, PUSTEGO... tylko tym razem jakaś panienka w łóżku była.
Noż kurwa, wydukałem tylko "sory" i się wycofałem [nie była roznegliżowana, całe moje szczęście bo nie wiem czy bym to zniósł ;)].
Lodówkę bałem się otworzyć coby mi Doda z niej nie wyskoczyła.
Na szczęście dziewczyny śpieszyły się do domu i zaraz pojechały.
Nie wiem czy kożelanka szefowa wiedziała, że w Sylwka lokatorzy tu się znajdą. Mnie to nie przeszkadza. Ale tego, że w MOJEJ pościeli jakiś koleś spał [nieważne czy przystojny czy nie, skoro nie zamierzał zostać to won!] to nie zdzierżę.
Więc załadowałem pościel do pralki i mam nadzieję, że kolory nie wyblakną.
Nastawiłem 40 stopni, mam nadzieję, że będzie ok.
Mam się cały rok spodziewać takich zaskoczeń?
A Sylwestra przespałem. Pamiętam, że mama przyszła z szampanem, jakieś życzenia mi złożyła, ja jej coś odbełkotałem, obróciłem się na drugi bok i mnie już nie było.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
256
"Jaka Wigilia, taki cały rok" jako rzecze stare prawidło.
I coś w tym jest, bo w Wigilię musiałem wcześnie rano od MOBa wracać i dzisiaj sytuacja znowu się powtórzyła.
Także z leksza jestem nie wyspany, do północy specjalnie siedzieć nie zamierzam tym bardziej, że jutro o 8 wyjazd do Warszaffffki.
No ale, koniec roku... To ja zacznę pesymistycznie: koniec roku sponsorowany jest przez 3 zgony w rodzinie: w czwartek mąż kuzynki (w sumie to były mąż, ale to skomplikowane i nie będę nad tym się rozwodzić. Powiem tyle, że gdy kuzynka mi powiedziała, dlaczego umarł to sobie pomyślałem "Za życia napsuł krwi dzieciakom i krew go zabiła..." - a konkretniej dostał krwotoku z żylaków w przełyku i się udusił. Uratować się nie dało, bo krzepliwość krwi zerowa - skutki alkoholu...), w sobotę zmarł chrzestny mojej mamy (85 lat) i tego samego dnia babcia owego chrzestnego...
I dzisiaj o godzinie 10 odbyły się w naszej rodzinie 3 pogrzeby (w różnych miejscach).
A kończąc ten rok optymistycznie(-j) to ja go zaliczam do udanych. Ba! To jeden z lepszych roków w ostatnich latach.
Nowa praca, powrót do zdrowia (puk puk, tfu tfu itepe) mój jak i MOBa, lepsze nastawienie psychiczne (po wyrwaniu się od Pana i Władcy). No jakoś tak jest bardziej uśmiechnięciej i mniej dołujęciej niż to bywało :)
Więc życzę Wam tego co zawsze: żeby nadchodzący rok nie był gorszy od poprzedniego :)))
A Sylwestra z MOBem spędzamy razem jedynie online - tzn jak tylko zrobię sobie kolację to odpalam Diablo 3 i będziemy z MOBem grać razem przez neta ;) Dlaczego tak a nie inaczej? O nie, na koniec roku zrzędzić nie będę :)
I coś w tym jest, bo w Wigilię musiałem wcześnie rano od MOBa wracać i dzisiaj sytuacja znowu się powtórzyła.
Także z leksza jestem nie wyspany, do północy specjalnie siedzieć nie zamierzam tym bardziej, że jutro o 8 wyjazd do Warszaffffki.
No ale, koniec roku... To ja zacznę pesymistycznie: koniec roku sponsorowany jest przez 3 zgony w rodzinie: w czwartek mąż kuzynki (w sumie to były mąż, ale to skomplikowane i nie będę nad tym się rozwodzić. Powiem tyle, że gdy kuzynka mi powiedziała, dlaczego umarł to sobie pomyślałem "Za życia napsuł krwi dzieciakom i krew go zabiła..." - a konkretniej dostał krwotoku z żylaków w przełyku i się udusił. Uratować się nie dało, bo krzepliwość krwi zerowa - skutki alkoholu...), w sobotę zmarł chrzestny mojej mamy (85 lat) i tego samego dnia babcia owego chrzestnego...
I dzisiaj o godzinie 10 odbyły się w naszej rodzinie 3 pogrzeby (w różnych miejscach).
A kończąc ten rok optymistycznie(-j) to ja go zaliczam do udanych. Ba! To jeden z lepszych roków w ostatnich latach.
Nowa praca, powrót do zdrowia (puk puk, tfu tfu itepe) mój jak i MOBa, lepsze nastawienie psychiczne (po wyrwaniu się od Pana i Władcy). No jakoś tak jest bardziej uśmiechnięciej i mniej dołujęciej niż to bywało :)
Więc życzę Wam tego co zawsze: żeby nadchodzący rok nie był gorszy od poprzedniego :)))
A Sylwestra z MOBem spędzamy razem jedynie online - tzn jak tylko zrobię sobie kolację to odpalam Diablo 3 i będziemy z MOBem grać razem przez neta ;) Dlaczego tak a nie inaczej? O nie, na koniec roku zrzędzić nie będę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


