Najprościej jest się nadąsać, obrazić na cały świat i stwierdzić, że 'ja się nie nadaję'.
Ale dołujące było dzisiaj, gdy za wszystko co się brałem tylko pretensje, że to nie tak, to ma być inaczej, a tak się nie robi.
Jeszcze wielka pani kierowniczka [która jest tak zajebiście zarządzającą swoim działem, że jak przychodzi co do realizacji zamówienia to się miesiąc czeka albo i dłużej] do mnie z pretensjami, że się pani dyrektor hr na nią poskarżyłem.
A ja tylko wysłałem maila do wiadomości pani dyrektor. Bo w końcu pod panią dyrektor podlegamy to i musimy informować ją o naszych działaniach*
Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniły rozgotowane kluski, których się już zjeść nie dało i brak pieczywa, bo przecież miałem wrócić na halę przy torach a nie siedzieć nowej - a sklepu po drodze niet, a w domu to daleko i nie mam ochoty nigdzie się ruszyć.
*tak, witamy w Warszaffffce
