Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 października 2019

385

Stało się. Przyszedł czas na zmiany. Rzadko się na nie decyduję ale jak już to lecę hardkorowo.

Etap Warszawy za mną. Po roku ciśnięcia kożelanki szefowej, przekonała Prezesa, żeby kogoś zatrudnił na stałe. Jak tylko zadzwoniła powiedzieć, że jest zgoda złożyłem wypowiedzenie.

4 października opuściłem Warszawę.

- Ale tak za 6 m-cy to odpoczniesz już? - pyta szefowa
- Chyba cię pogięło. Rok to minimum.

Z Wawy do domu już nie wróciłem. Tzn wróciłem, ale do nowego. Wyprowadziłem się od mamusi.
Mała awantura była (głównie chodzi o fakt, że płacę za wynajem obcemu i w ogóle to po co, tak ci źle tutaj?), ale jakoś się pogodziła. 
Pralki nie mam, więc i tak jeżdżę, żeby miała co robić... 
I przy okazji zabrać słoiki ;)

Poza tym czuję się zajebiście. Dopiero zdałem sobie sprawę, jak mnie te wyjazdy do Wawy obciążały psychicznie.

Trochę szkoda, że z paroma osobami nie będę miał się okazji już spotkać tak często jakbym chciał. Ale ogólnie to mi nie szkoda. Więcej złych wspomnień, więcej rozczarowań. Trzeba iść na przód.

A za rok? Kto wie, co będzie za rok...

Tylko kotka do szczęścia brak ;)

środa, 12 sierpnia 2015

339

Zdemotywowany w ostatnich miesiącach do pracy, przez hasła typu:
- Z całym szacunkiem i sympatią panie Boski, ale pana praca to jest coś czego nikt nie chce
- Bo pan ma komunistyczne podejście i źle robi, że daje polecenia, musi pan inaczej rozmawiać z ludźmi (w domyśle siedź cicho i rób to co do innych należy)
- Bo to jest papier dla papieru
- Ale te szkolenia to w ogóle komu są potrzebne? Przecież to strata czasu.
- To są przepisy, a pracodawca i tak robi co chce.
- Instrukcje do maszyn? W UK tego nie mają to ja też nie będę tego szukać.

I inne takie.
Jakaś taka radość, która kiedyś była, sprawiała jakąś satysfakcję zanikła. Do tego stopnia, że zacząłem myśleć o zmianie (coś w kierunku logistyki).

ALE mam chujowy horoskop na ten rok, i mam to przeczekać, bo neptun w znaku bliźniąt daje mi popalić za to przyszły rok będzie o wiele lepszy.

Wyżaliłem się kożelance szefowej (wspomniałem o ewentualnych studiach). Dało jej to do myślenia, bo zadzwoniła po południu i powiedziała mniej więcej:
- Powiedz mi, jak to nie jest potrzebne to co robisz i nikt tego nie chce? A jak coś się dzieje? To przecież dzwonią do Boskiego. Przychodzi kontrola to co? Dzwonią do Boskiego. Pańcia z wypadku też nigdy nie chciała bhp a teraz? Dzwoni do Boskiego, nawet wódkę chciała z Tobą pić.

Coś w tym jest. Także plan logistyczny odłożony. Na rok. Bo trzeba 4 tysiaki uzbierać. A może coś rzeczywiście na plus się zmieni w przyszłym roku?


Poza tym jako rasowy homik dzisiaj byłem pierwszy raz u kosmetyczki.
I taki oto efekt:


Gładziutkie i różowiutkie jak tyłek niemowlaka.

A na 40tkę kwas hialuronowy ;)

środa, 13 listopada 2013

303

Od dawna tak mam, że potrafię 'przewidzieć', iż jakieś nieszczęście się przytrafi.
A to spóźni się autobus, a to samochód nie odpali, a to w gówno wdepnę, a to wypadnie mi kubek z ręki...
Ot, takie odczytywanie drobnych znaków...
Wczoraj np. skaleczyłem się w palec. Drobna ranka, niby nic wielkiego...
Zaraz dostałem smsa od kożelanki szefowej, że z rana mam jechać do Dąbrowy Górniczej. No spoko.
Co mi się w głowie pojawiło? Ano rozwalona opona...
Wszedłem na alledrogo i zamówiłem solidny (a przynajmniej mam taką nadzieję) lewarek hydrauliczny (mam trapezowy, tylko siąść i płakać pamiętając jak to wymieniałem samodzielnie koło w sierpniu czy lipcu) i pompkę samochodową.
Do Dąbrowy dotarłem bez problemu, nawet firmy nie musiałem specjalnie szukać. Potem pojechałem do zaplanowanej firmy. I jakieś 100 metrów przed bramą zaczęło mi telepać z prawej strony...
Tak, zgadza się, złapałem gumę.
4ty raz w ciągu ostatnich 14 miesięcy...
Dojechałem do firmy, poprosiłem chłopaków z UR o pomoc przy zmianie koła.
Nie dość, że koło wymienili, to sprawdzili pozostałe i dopompowali, bo się okazało, że niskie ciśnienie było.
"Panie Boski a pan to niech nic nie kupuje, takie coś to pierdołka, cieszymy się, że mogliśmy pomóc".

Dobrze, że są jeszcze życzliwi ludzie na tym świecie...

środa, 9 października 2013

298

Jestem za miękki do tej roboty.

Odpuściłem kolesiowi po namowach jego kolegi i koordynatora.
Podobno jest dobrym pracownikiem i zapierdziela po 16 godzin i "bał się mnie" temu wyszło jak wyszło.
No chyba rzeczywiście się bał, bo jak tylko na dział wszedłem i się obróciłem w innym kierunku to spierdolił stamtąd...

Z drugiej strony widząc wdzięczność [?] jakoś lepiej się poczułem...

Na szczęście środa minie, tydzień zginie. Zaraz piąteczek i do domciu.
Chociaż przez 2 dni to mi jeszcze krwi mogą nieźle napsuć...

czwartek, 4 lipca 2013

292

Nie macie pojęcia jakiego mam wkurwa.

Nie macie pojęcia jak mnie dziś ludzie wkurwili.

Nie macie pojęcia jak mnie dziś kożelanka szefowa wkurwiła.

Nie macie pojęcia, że wg kożelanki szefowej wychodzę sobie 'na papieroska' i najwyraźniej siedzę na dupie i nic nie robię.

Nie macie pojęcia, że dzisiaj prawie 11 godzin spędziłem w robocie.

Nie macie pojęcia, że w domu jeszcze przez 5 godzin zajmowałem się ciulstwami, bo znając życie jutro nie będę miał na to czasu, bo jak zwykle znowu coś wyskoczy.

Nie macie pojęcia...