"Jaka Wigilia, taki cały rok" jako rzecze stare prawidło.
I coś w tym jest, bo w Wigilię musiałem wcześnie rano od MOBa wracać i dzisiaj sytuacja znowu się powtórzyła.
Także z leksza jestem nie wyspany, do północy specjalnie siedzieć nie zamierzam tym bardziej, że jutro o 8 wyjazd do Warszaffffki.
No ale, koniec roku... To ja zacznę pesymistycznie: koniec roku sponsorowany jest przez 3 zgony w rodzinie: w czwartek mąż kuzynki (w sumie to były mąż, ale to skomplikowane i nie będę nad tym się rozwodzić. Powiem tyle, że gdy kuzynka mi powiedziała, dlaczego umarł to sobie pomyślałem "Za życia napsuł krwi dzieciakom i krew go zabiła..." - a konkretniej dostał krwotoku z żylaków w przełyku i się udusił. Uratować się nie dało, bo krzepliwość krwi zerowa - skutki alkoholu...), w sobotę zmarł chrzestny mojej mamy (85 lat) i tego samego dnia babcia owego chrzestnego...
I dzisiaj o godzinie 10 odbyły się w naszej rodzinie 3 pogrzeby (w różnych miejscach).
A kończąc ten rok optymistycznie(-j) to ja go zaliczam do udanych. Ba! To jeden z lepszych roków w ostatnich latach.
Nowa praca, powrót do zdrowia (puk puk, tfu tfu itepe) mój jak i MOBa, lepsze nastawienie psychiczne (po wyrwaniu się od Pana i Władcy). No jakoś tak jest bardziej uśmiechnięciej i mniej dołujęciej niż to bywało :)
Więc życzę Wam tego co zawsze: żeby nadchodzący rok nie był gorszy od poprzedniego :)))
A Sylwestra z MOBem spędzamy razem jedynie online - tzn jak tylko zrobię sobie kolację to odpalam Diablo 3 i będziemy z MOBem grać razem przez neta ;) Dlaczego tak a nie inaczej? O nie, na koniec roku zrzędzić nie będę :)
poniedziałek, 31 grudnia 2012
poniedziałek, 24 grudnia 2012
255
Za bajtla uwielbiałem komiksy Kajko i Kokosz.
Zresztą, który dzieciak ich nie lubił?
Pamiętam jak na którąś Gwiazdkę dostałem komiks "Kajtek i Koko w kosmosie".
Zafascynowany kosmicznymi przygodami niemal połknąłem książeczkę za jednym razem.
Niestety, nie było mi dane doczytać całej historii - z tego co się orientuję w Polsce wyszedł jeszcze drugi zeszyt z przygodami "Kajtka i Koka w kosmosie".
A dzisiaj, po 20 latach zobaczcie co trzymam w ręce:
Pełne wydanie, cała historia zebrana w jednej grubej księdze.
Co prawda MOBowi wspominałem, że chciałbym to dostać, ale ostatnia rozmowa stanęła na książce Anne Rice.
I cieszę się, że wybrał jednak 'komiks dla dzieci'. Poczułem się jakby ta dziecięca magia świąt, którą kiedyś czułem powróciła, chociażby na 5 minut ale jednak :)
I tej dziecięcej, świątecznej magii życzę Wam, którzy mnie odwiedzają :)
Zresztą, który dzieciak ich nie lubił?
Pamiętam jak na którąś Gwiazdkę dostałem komiks "Kajtek i Koko w kosmosie".
Zafascynowany kosmicznymi przygodami niemal połknąłem książeczkę za jednym razem.
Niestety, nie było mi dane doczytać całej historii - z tego co się orientuję w Polsce wyszedł jeszcze drugi zeszyt z przygodami "Kajtka i Koka w kosmosie".
A dzisiaj, po 20 latach zobaczcie co trzymam w ręce:
Pełne wydanie, cała historia zebrana w jednej grubej księdze.
Co prawda MOBowi wspominałem, że chciałbym to dostać, ale ostatnia rozmowa stanęła na książce Anne Rice.
I cieszę się, że wybrał jednak 'komiks dla dzieci'. Poczułem się jakby ta dziecięca magia świąt, którą kiedyś czułem powróciła, chociażby na 5 minut ale jednak :)
I tej dziecięcej, świątecznej magii życzę Wam, którzy mnie odwiedzają :)
czwartek, 20 grudnia 2012
254
Zdecydowanie protestuję przeciwko jutrzejszemu końcu świata!!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Chcę jeszcze MOBa przelecieć :P
wtorek, 18 grudnia 2012
253
Dzisiaj jeden z pracowników dostał wypowiedzenie.
Powiedziałem mu, że ciuchy robocze, które niedawno dostał może zatrzymać, jednak potem się okazało, że jak nie zda to mu z pensji potrącą.
No i musiałem go poprosić, żeby je zdał.
Głupio mi było, ale jeśli mają mu te parę groszy zabrać to chyba lepiej, że je oddał.
Szkoda mi faceta. Ambitnej pracy nie miał - bo sprzątał halę, teren przed halą, poza tym w moim odczuciu taka sierotka marysia z niego była, robole co poniektórzy żartowali sobie z niego [żeby nie powiedzieć kpili] ale chłop mi się poczciwy wydawał.
Potem się dowiedziałem, że ponoć popijał sobie w pracy [ja tam ani razu od niego nic nie wyczułem ani nie zauważyłem, poza tym nawet jeśli to nie był pewnie jedynym] ale i tak mi jakoś przykro.
Do tego przed samymi świętami. Już mu te ciuchy mogli podarować, firma by nie zbankrutowała przecież z tego powodu...
Wspominałem, że uwielbiam Warszafffkę??
Powiedziałem mu, że ciuchy robocze, które niedawno dostał może zatrzymać, jednak potem się okazało, że jak nie zda to mu z pensji potrącą.
No i musiałem go poprosić, żeby je zdał.
Głupio mi było, ale jeśli mają mu te parę groszy zabrać to chyba lepiej, że je oddał.
Szkoda mi faceta. Ambitnej pracy nie miał - bo sprzątał halę, teren przed halą, poza tym w moim odczuciu taka sierotka marysia z niego była, robole co poniektórzy żartowali sobie z niego [żeby nie powiedzieć kpili] ale chłop mi się poczciwy wydawał.
Potem się dowiedziałem, że ponoć popijał sobie w pracy [ja tam ani razu od niego nic nie wyczułem ani nie zauważyłem, poza tym nawet jeśli to nie był pewnie jedynym] ale i tak mi jakoś przykro.
Do tego przed samymi świętami. Już mu te ciuchy mogli podarować, firma by nie zbankrutowała przecież z tego powodu...
Wspominałem, że uwielbiam Warszafffkę??
poniedziałek, 17 grudnia 2012
252
W związku z auditem jaki miał miejsce w zeszłym tygodniu, auditorom przypomniało się, że potrzebują informacji na temat ilości wytwarzanych odpadów, zużytej energii elektrycznej itepe.
Oczywiście Boski musiał wszystko podliczyć.
Teraz pytanie: jak obliczyć liczbę wyprodukowanych ścieków?
Otóż: sumujemy zużycie wody ciepłej+wody zimnej.
Następnie mnożymy przez 30% i powstały wynik dodajemy do powyższej sumy.
Pytanie nr 2: co to jest te 30%??
Ano za panem kierownikiem cytuję: "A te 30% to są siki i kupa pracowników".
Uwielbiam Warszaffffkę....
Oczywiście Boski musiał wszystko podliczyć.
Teraz pytanie: jak obliczyć liczbę wyprodukowanych ścieków?
Otóż: sumujemy zużycie wody ciepłej+wody zimnej.
Następnie mnożymy przez 30% i powstały wynik dodajemy do powyższej sumy.
Pytanie nr 2: co to jest te 30%??
Ano za panem kierownikiem cytuję: "A te 30% to są siki i kupa pracowników".
Uwielbiam Warszaffffkę....
poniedziałek, 10 grudnia 2012
251
Tak trochę dla odmiany, dzisiaj zdjęciowo:
Boski pozdrawia jebanego ciulika, który mu w sobotę* w nocy rozpierdolił lusterko. Jeśli to czytasz - pamiętaj, że będziesz miał teraz 7 lat nieszczęść :)))))
P.s. Ty chuju!
A dla osłody pierniczki :)))
*Boski był u MOBa. Prawdopodobnie jakiś pijaczyna jechał, za blisko prawej strony się trzymał i przejechał po lusterku. Autko zaparkowane było w zatoczce. No chyba, że ktoś złośliwie je rozwalił... Sąsiadka rzekomo usłyszała trzask, ale jak wyjrzała przez okno to nic nie zobaczyła, taka mgła była. Staram się wierzyć, że to był przypadek. A miało być tak pięknie, nawet wycieraczkę zdezelowaną wymieniłem i cieszyłem się, że teraz w świerszczyku wszystko gra... No i klops.
czwartek, 6 grudnia 2012
250
Dzisiaj znowu była akcja gaśnice.
Oczywiście znikąd pomocy, bo 100 ludzi pracuje na 10 minut nie mogą przerwać.
Ale nic to, poszedłem do panów młynarzy i z uśmiechem na twarzy zanieśli mi gaśnice. Jeden to niósł trzy, żebym ja się nie przemęczył.
Jednemu to frajdę sprawiłem a nawet obu - pierwszy raz zobaczyli biura [bo zwykli śmiertelnicy tam nie mają dostępu].
Młodszy to stwierdził, że się zakochał. Myślałem, że chodzi mu o ładne wnętrza, a on, że "tam w biurze taka ładna pani siedziała... o i w tym drugim też! I jeszcze w tamtym na końcu korytarza...".
Po południu gaśnice należało odnieść na miejsce, znowu panów poprosiłem [chociaż mi głupio było], młodszy to aż się rwał do pomocy "A te ładne panie będę mógł sobie pooglądać?" [drzwi do biur są szklane ;)].
Kadrówka akurat go minęła, zaczynam się śmiać widząc jak głowa za nią mu się obraca, do tego zaczął "niuchać" nosem. Kadrówka patrzy na mnie, odwraca się, a ten dalej "niuch niuch".
- A co to, aż tak śmierdzę, że za mną niuchają?
- Nie - odpowiada młodszy - Jak Pani pięknie pachnie!
Myślałem, że się poskładam ze śmiechu.
Nocka za to nie była zbyt przyjemna. Przez te gaśnice [wczoraj wiedziałem, że będę musiał z produkcji pozabierać] śniło mi się, że zakład się schajcował, bo nie było czym gasić...
Potem było jeszcze lepiej - śnił mi się koniec świata.
Najpierw na dworze pojawiła się mgła. Ludzie pochowali się w domach, żywego ducha. Potem mgła zniknęła a na ulicach zaczął się chaos - ludzie biegali w różnych kierunkach, samochody się zderzały, jeden przez drugiego biegał.
Zamknąłem się w domu [nie wiem czyim, na pewno nie w moim i na pewno w takim nie byłem] i z tego co pamiętam to chowałem się przed ludźmi, bo jak kogoś banda znalazła to zwyczajnie mordowała [a sen był swoją drogą "kolorowy"].
Morał jest taki, że jeśli koniec świata nastąpi to raczej dlatego, że "ludzie ludziom zgotują taki los"...
A tak poza tym mam jakiś zajebisty humor. Wczoraj kolega mówi:
- Co się uśmiechasz?
- A nic, tak sobie... mam dobry humor :)))
- I tak sam do siebie się uśmiechasz?
- A czemu nie? :)))))
Teraz, pisząc to, uśmiecham się do Was :)))))
Oczywiście znikąd pomocy, bo 100 ludzi pracuje na 10 minut nie mogą przerwać.
Ale nic to, poszedłem do panów młynarzy i z uśmiechem na twarzy zanieśli mi gaśnice. Jeden to niósł trzy, żebym ja się nie przemęczył.
Jednemu to frajdę sprawiłem a nawet obu - pierwszy raz zobaczyli biura [bo zwykli śmiertelnicy tam nie mają dostępu].
Młodszy to stwierdził, że się zakochał. Myślałem, że chodzi mu o ładne wnętrza, a on, że "tam w biurze taka ładna pani siedziała... o i w tym drugim też! I jeszcze w tamtym na końcu korytarza...".
Po południu gaśnice należało odnieść na miejsce, znowu panów poprosiłem [chociaż mi głupio było], młodszy to aż się rwał do pomocy "A te ładne panie będę mógł sobie pooglądać?" [drzwi do biur są szklane ;)].
Kadrówka akurat go minęła, zaczynam się śmiać widząc jak głowa za nią mu się obraca, do tego zaczął "niuchać" nosem. Kadrówka patrzy na mnie, odwraca się, a ten dalej "niuch niuch".
- A co to, aż tak śmierdzę, że za mną niuchają?
- Nie - odpowiada młodszy - Jak Pani pięknie pachnie!
Myślałem, że się poskładam ze śmiechu.
Nocka za to nie była zbyt przyjemna. Przez te gaśnice [wczoraj wiedziałem, że będę musiał z produkcji pozabierać] śniło mi się, że zakład się schajcował, bo nie było czym gasić...
Potem było jeszcze lepiej - śnił mi się koniec świata.
Najpierw na dworze pojawiła się mgła. Ludzie pochowali się w domach, żywego ducha. Potem mgła zniknęła a na ulicach zaczął się chaos - ludzie biegali w różnych kierunkach, samochody się zderzały, jeden przez drugiego biegał.
Zamknąłem się w domu [nie wiem czyim, na pewno nie w moim i na pewno w takim nie byłem] i z tego co pamiętam to chowałem się przed ludźmi, bo jak kogoś banda znalazła to zwyczajnie mordowała [a sen był swoją drogą "kolorowy"].
Morał jest taki, że jeśli koniec świata nastąpi to raczej dlatego, że "ludzie ludziom zgotują taki los"...
A tak poza tym mam jakiś zajebisty humor. Wczoraj kolega mówi:
- Co się uśmiechasz?
- A nic, tak sobie... mam dobry humor :)))
- I tak sam do siebie się uśmiechasz?
- A czemu nie? :)))))
Teraz, pisząc to, uśmiecham się do Was :)))))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



