czwartek, 9 maja 2013

277

Skoro jesteśmy przy tematach majteczek...

MOB: mam pytanie: jaki rozmiar bokserek nosisz? m czy s?

Boski: :|

MOB: czo?

Boski: to aż tak małego mam?? :|

MOB: chodzi mi o twoje biodra i żyć a nie o małego

Boski: MAŁEGO?????? :| :| :| :| :| :| :|

MOB: ja pierdolę

Boski: czekaj czekaj jak ja ciebie przepierdolę to zobaczymy czy taki mały :P Ostatnio miałem Lki ale jeśli uważasz, że lepsza dla mnie byłaby Mka to możesz mi na urodziny kupić, nie zrobię ci awantury :P

MOB: no trochę dużawe mi się wydawały... szczerze mówiąc.

Boski: . . .


zabić to za mało...

środa, 8 maja 2013

276

Kożelanka szefowa przed wyjazdem nie zdążyła pozbierać prania.
No więc jako Boski pracownik postanowiłem ją wyręczyć.
Wszystko ładnie poskładałem, odłożyłem na bok, jeśli będzie chciała prasować to niech se prasuje.
Zastanowiły mnie jej majteczki (chyba każdego faceta by zastanowiły).
Nie, nie mam jakiegoś fetyszu, a już tym bardziej nie ciągnie mnie do przymierzania damskich ciuszków.
Zresztą, nawet gdybym chciał przymierzyć jej majteczki to byłby mały problem: jak je składałem to nie wiedziałem gdzie się nogi wkłada, tudzież czy to są majteczki czy też już o stringi zahaczało.

Jakoś męska bielizna jest mniej skomplikowana.


...i bardziej seksowna :P

wtorek, 7 maja 2013

275

Zwykle nie piszę o konkretnych przewoźnikach, bo wiadomo, jedni lepiej sobie radzą, inni gorzej z zapewnieniem atrakcji.
Ale jako, że łikend majowy był, postanowiłem napisać o specjalnej promocji INTERREGIO, która miała miejsce w niedzielę.
Otóż wsiadając do pociągu już widziałem, że są jedynie pojedyncze miejsca, udało mi się takowe zająć, dzięki czemu podróż odbyłem na siedząco.
Jednak dla osób wsiadających w Katowicach, INTERREGIO zasponsorowało specjalny przejazd: wsiadający na w/w stacji mogli odbyć podróż na korytarzu. Dla szczęściarzy znalazły się siedziska w korytarzu (których zauważyłem ostatnio nie ma w wagonach TLK).
Prawdziwą gratkę miały jednak osoby wsiadające na kolejnych stacjach: tu podróżni mieli zapewnione miejsca w lub obok kibelka.
Na dwóch stacjach, już przed samą Warszawą, podróżni przychodzili na dworzec w ramach pielgrzymki: mogli pocałować klamkę wagonu świętych przewozów regionalnych, gdyż dla nich miejsca już nie było.
Szczególnie rozbroiła mnie pielgrzymka osób z rowerami. Nie wiem ile ich było, ale chyba się przeliczyli, że w ostatni dzień długiego łikendu, kiedy to Warszafffka wraca do pracy znajdą miejsca w pociągu, w którym nie ma miejscówek.

Jako zupełny gratis, wszyscy podróżni otrzymali prawie 25 minutowe spóźnienie już na docelowej stacji.

Dla mnie z kolei Warszafffka przygotowała specjalny upominek w postaci remontowanych torów tramwajowych wskutek czego z Centralnego na Aleję Krakowską nie mogłem dostać się bezpośrednio tramwajem.
Ale Boski jak to Boski, sprawdził wcześniej autobus, przystanek, na którym miał wysiąść (skąd miał tramwajkę co jakieś 10 minut). Niestety opóźnienie pociągu spowodowało, że na autobus się nie wyrobił.
Boski mimo wszystko nie zniechęcił się, poczekał 10 minut na przyjazd kolejnego (który zdaje się też był opóźniony). 
W ramach rekompensaty kierowca autobusu postanowił puszczać nazwy przystanków z wyprzedzeniem jednego - więc słysząc "Plac Narutowicza" wysiadł. Okazało się, że Plac Narutowicza to następny...
Tramwajka pojechała po zdaje się 20 minutach (bo z tego tylko 1 tramwaj na Aleje jechał a z Narutowicza bodajże 3 linie).
I tak zamiast o 18.30 być na miejscu, Boski dotarł godzinę później.

Za to sąsiedzi grilowali, a Sąsiadka to specjalnie dla mnie trzymała kaszankę z grilla.

Pysznie skończył się dzień.

niedziela, 28 kwietnia 2013

274

W sumie to decyzję podjęliśmy dość spontanicznie.
Zaraz na drugi dzień zadzwoniłem do mojej kożelanki szefowej, powiedziałem co i jak.
"No jakoś będę musiała sobie poradzić bez ciebie".

MOB zarezerwował bilety i 31 maja wylatujemy do Londynu.

Nie cieszcie się, lecimy tylko na 2 tygodnie ;)

sobota, 20 kwietnia 2013

273

Matka Boska poznała wczoraj MOB'a.
Nawet obiad nam zrobiła, chyba bez arszeniku. 
 W sumie 24 godziny nie minęły a tyle ponoć trzeba odczekać ;)

Oczywiście nie było prezentacji na zasadzie "To jest MOB, Twój zięć", chociaż mnie korciło żeby takim tekstem rzucić...
Zobaczymy czy pojawią się pytania.


Jakoś nie mam odwagi, żeby wprost powiedzieć, kim On dla mnie jest.


Tydzień minął bardzo spokojnie, nawet bym powiedział leniwie.
Jako, że odpadła nam duża firma mam nadwyżkę czasu, więc korzystam póki mogę i się lenię.
Jutro do Warszafffki.

Jupi.

P.s. jakby ktoś nie zauważył to najwyraźniej wiosna przyszła... <odpukuje w niemalowane>

wtorek, 9 kwietnia 2013

272

Warszaffffka.

Zaczepiło mnie w pracy dziewczę o łagodnym głosie. Podpytała o parę rzeczy. Mówię do niej, że ciężko mnie tu złapać, bo raz jestem tu raz na drugiej spółce, więc żeby zapisała mój numer w razie pytań będzie mogła zadzwonić.
Numer zapisała, jeszcze jej podaję swoje imię i nazwisko a dziewczę:
- Masz na nazwisko Boski*??
- No...
- Ojejku.... - wymamrotała jakby zmartwionym głosem
- Ale o so chozi?
- A nic, tak miała na nazwisko moja dawna miłość...
- O_______O


*no oczywiście, że nie powiedziałem jej, że jestem Boski [bo to przecież widać :P]

wtorek, 2 kwietnia 2013

271

Boski: Właśnie wróciłem ze studia tatuażu...
MOB: Byłeś służbowo czy prywatnie?
Boski: Taa... byłem sobie służbowo zrobić tatuaż na pośladku :P
MOB: ???
Boski: dwie strzałki ze specjalnej fluorescencyjnej farbki, żebyś w nocy mógł trafić :D
MOB: lol. Serio??
Boski: prima aprilis :]