Dzisiejszy wieczór pod znakiem odchamiania.
Koncert poezji śpiewanej. Nie kręci mnie taka muza (wiadomo, za ambitna dla mnie) ale muszę powiedzieć, że jak Jarosław Chojnacki śpiewał to ciary momentami miałem.
Wiersze w takim wydaniu chyba byłyby ciekawsze w szkole ;)
A potem jeszcze koncert Kasi Groniec, która wykonywała piosenki Agnieszki Osieckiej.
Początek prawie mnie uśpił, ale po 'wstępie' gdy zaczęła nawiązywać kontakt z publiką - skłamałbym, mówiąc, że mnie nie kupiła ;)
Ma głos dziewczyna i energię. I fajnego klawiszowca :P
Taki ładny księżyc sfotografowałem przedwczoraj:
