Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ironia losu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ironia losu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2025

390

Dzisiejszą akcję po prostu muszę uwiecznić (kolejna pewnie nieprędko nastąpi).


Po 2 latach postanowiłem wyjść ze strefy komfortu* i umówiłem się na seks randkę**. Nie ukrywam, bardziej interesował mnie qtas kolesia niż cała reszta.

W pewnym momencie akcja, chwila trwa, w pewnym momencie koleś 'traci siły'. Dobra to oralnie. Po chwili pyta, czy chcę przy nim skończyć.

- Że co?

- No czy chcesz przy mnie skończyć bo jak widzisz mi nie wychodzi...

- Niepotrzebuję...

W sumie to nie wiem czy czułem się zażenowany czy lekko rozbawiony.

- Aż tak ze mną źle? - pytam

- Nie, bardzo cię przepraszam, ale po prostu totalnie nie jesteś w moim typie.

Na diabła w ogóle wchodził to nie wiem, ale taki urok randki w ciemno.

Zebrał się, pojechał dodając na odchodnym "Myślę, że nasze drogi więcej się nie zejdą".

No jeśli liczył, że będę tęsknić to by się rozczarował.

Wracam do pokoju. Z szafy koteł wystawia łepek, sprawdza 'czy już bezpiecznie'.

I lampka mi się włączyła, bo byliśmy twarzami do szafy, chyba w trakcie kicia wystawiła łeb, spojrzała na kolesia i mu się totalnie odechciało...


Aż mi się przypomniała moja akcja sprzed paru lat z grubasem i jego kotem...


*mój introwertyzm i brak zaufania do ludzi zdecydowanie się nasilił w trakcie pandemii... Chyba słusznie.

**2 lata temu skończyło się tym, że kolesia odwiozłem do domu (do niczego nie doszło). Ale to osobna historia.